Дані: Понеділок, 10 Sierpień 2009 автор: адміністратора
Jak pisaliśmy w sms – pogada w górach nas nie rozpieszczala… poza deszczem i mgla jedynie 3 godziny bylo slonce – wykorzystalismy je na wdrapanie sie na szczyt Amarati 2345 mnpm , gdzie zrobilismy mnostwo zdjec…
Poza tym imprez ciag dalszy… Cali mokrzy trafilismy do nowego pustego schroniska, ktore bylo otwarte… Mielismy nadzieje na romantyczny wieczor wsrod suszacych sie ubran, kiedy o 21 do schronu przyszlo 6 amerykanow i niemiec, ktorzy od kilku lat pracuja w Tbilisi (ambasada, konsulat, organizacje miedzynarodowe)… Przyniesli ze soba duzo wina i… 10 kg arbuza!!! Slowem impreza do nocy z ciekawymi ludzmi i nowe spostrzezenia o Gruzji…
Wczoraj stopem (istna rewelacja – Finowie powinni sie uczyc – dwa razy zatrzymal sie pierwszy samochod, raz Turek, raz Niemiec) dojechalismy do Wardzi – skalnego miasta, w bardzo suchym regionie, gdzie w koncu zobaczylismy slonce – wszystkie ciuchy suche.
Jeszcze kilka slow o wojnie… 08.08 byla rocznica… Nie jeden toast zostal rzez nas wzniesiony za poleglych zolnierzy, jednak w tym roku wszyscy sa spokojni – nic sie nie wydarzy. Generalnie Gruzini bardzo malo interesuja sie polityka. Sa nadal tak samo goscinni i mili rowniez dla Rosjan. Jak sami mowia oni chca zyc w swojej male Gruzji – ich wielki swiat nie obchodzi. Na dzwiek slowa Putin, Saakaszwili reaguja przeklenstwami a na Kaczynski – smiechem
Dzis przejezdzalismy przez Gori – miasto ktore najbardziej ucierpialo w czasie wojeny – dzis jest to duzy plac (od)budowy. Zmienilo sie jedynie to, ze powstaly osiedla setek domkow dla gruzinskich uchodzcow z Osetii Poludniwej… Poza tym budowana jest autostrada i wszystko kwitnie.
Kategoria: 2009 Kaukaz, Gruzja | Коментарі (0)