Data: czwartek, 24 Sierpień 2006 autor: admin

Ten maleńki kraj położony w południowej części Półwyspu Bałkańskiego nie jest znany polskim turystom z kilku powodów. Przede wszystkim rzesze spragnionych słońca turystów omijają Macedonię, ponieważ nie ma dostępu do morza. Prawie wszyscy jeżdżą do jej sąsiadek, Bułgarii lub Grecji, posiadających szerokie, piaszczyste, nadmorskie plaże oraz dobrze rozwinięte, nowoczesne kurorty. Oprócz tego Macedonia jeszcze do niedawna była omijana ze względu na wysokie ceny wiz i niepokoje społeczne w północno zachodniej części kraju. Jednak od 2006 roku obywatele Polscy nie potrzebują nic oprócz paszportu, aby wjechać do tego spokojnego już kraju, we wnętrzu którego skrywają się przepiękne zabytki oraz ostała się niesamowita dzika przyroda. Warto poświęcić kilka dni na odwiedzenie choćby części kraju, który niegdyś był perełką w turystycznej koronie Jugosławii.

Najlepiej znanym i zarazem najbardziej godnym odwiedzenia macedońskim miastem jest Ochryda leżąca nad olbrzymim Jeziorem Ochrydzkim. Położona jest w południowo zachodniej części Macedonii, niedaleko granicy albańskiej i greckiej. Dzisiejsza ranga miasta nie dorównuje jego dawnej świetności. W czasach kiedy w Polsce jeszcze czczono światowida i nikt nie myślał o chrześcijaństwie w Ochrydzie istniało arcybiskupstwo i szkoły założone przez pierwszych uczniów Cyryla i Metodego, Klimenta i Neuma. Właśnie oni utworzyli z miasta centrum słowiańskiej kultury chrześcijańskiej, a także miejsce rozwoju cyrylicy, za której twórcę uznawany jest Kliment nazwany później Ochrydzkim. We wczesnym średniowieczu Ochryda była nawet stolicą państwa, kiedy po spaleniu przez Turków Wielkiego Tyrnowa, bułgarski król obrał sobie to miasto na siedzibę. Do dziś owy moment w historii stanowi kość niezgody pomiędzy Bułgarami a Macedończykami co do faktycznej istoty państwa. Bułgarzy twierdzą, że była to Bułgaria, natomiast Macedończycy uznawali to królestwo za swoje państwo. Do XVIII wieku istniało tam arcybiskupstwo, które w swych najlepszych czasach obejmowało większą część Półwyspu Bałkańskiego aż po rzekę Dunaj, a nawet Maltę i Sycylię. Liczne najazdy Turków i inne przyczyny sprawiły, że miasto podupadło, ale jeszcze w XIX w. stanowiło ostoje chrześcijaństwa w muzułmańskim Imperium Tureckim. Jednak największy rozkwit miasta przypadał na średniowiecze i właśnie z tego okresu zachowało się najwięcej bezcennych zabytków – malowniczych świątyń i monasterów. Cała starówka Ochrydy została wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Jeżeli ktoś lubi zwiedzać stare świątynie, znajdzie je pomiędzy wąskimi uliczkami starówki lub na stromych brzegach jeziora. W kilkunastu świątyniach można godzinami podziwiać architekturę romańską, a także zabytki sakralne cerkwi. Wielbiciele sztuki starożytnej znajdą także ruiny antycznego teatru z oryginalnymi mozaikami. W najwyższym punkcie miasta znajduje się forteca (pałac Samuela), z murów której rozpościera się niezwykle malowniczy widok na góry, jezioro i całe miasto. Jeśli ktoś nadal będzie czuł niedosyt zwiedzania, chroniąc się przed śródziemnomorskim słońcem, możne udać się do chłodnych wnętrz muzeum ikon ochrydzkich lub obejrzeć wystawę literatury słowiańskiej.

Na zmęczonych zwiedzaniem czekają dziesiątki kawiarni, gdzie będą mogli w spokoju napić się czegoś chłodnego i popatrzyć w na błękitna taflę jeziora i otaczające je łagodne góry, których szczyty przekraczają wysokość 2000 m. npm. Infrastruktura turystyczna w mieście jest dość dobrze rozwinięta i bez problemów zjemy obiad w restauracji, zrobimy każde zakupy, a wieczorem będziemy mogli przejść się na deptaku podziwiając występy aktorów i kupić kilka pamiątek lub prezentów dla znajomych. Dla Macedończyków Ochryda jest miastem, które koniecznie trzeba choć raz odwiedzić. Są z niej bardzo dumni i zawsze podczas rozmowy chwalą jej liczne zalety.

Dla spragnionych wypoczynku na łonie natury, wzdłuż jeziora jest kilka campingów, gdzie można wynająć przyczepę, domek, bądź rozbić swój namiot. Dla bardziej wybrednych jest cała gama mieszkań prywatnych, od bardziej na uboczu, do ekskluzywnych z widokiem na jezioro i egzotycznymi owocami na tarasie. Co kilkaset metrów znajdują się czyste i zagospodarowane plaże, które są pod opieką campingów i hoteli, ale także są dzikie plaże, które jednak czasem mogą być trochę zaśmiecone. Woda w jeziorze zachęca do kąpieli. Mimo znaczącego ruchu turystycznego jezioro jest na tyle duże (trzy razy większe niż Śniardwy!), że samo się oczyszcza i woda jest krystalicznie czysta. Oprócz tego jest ciekawostką geograficzną, gdyż po Bajkale w Azji i Tanganice w Afryce jest najstarszym jeziorem na świecie, a jego głębokość (280 m) sprawia, że zasilane jest z ciepłych wód geotermalnych, które powodują, że niezależnie od pogody woda jest zawsze ciepła. Nie ma nic przyjemniejszego niż wykapać się po zachodzie słońca, kiedy temperatura wody znacznie przewyższa temperaturę powietrza.

Dla tych, którzy nie lubią leniuchować nad wodą, Macedonia ma do zaoferowania wspaniałe i dzikie góry. Pomiędzy jeziorem Ochrydzkim i Prespańskim (odległym o kilkanaście kilometrów, także olbrzymim) znajduje się pasmo górskie Galicica i park narodowy o tej samej nazwie. Znajduje się tam punkt widokowy, który jest chlubą wszystkich okolicznych mieszkańców. Podczas rozmowy, dumni ze swojej okolicy miejscowi na pewno zaznaczą, że w górach Galicica jest miejsce, z którego widać obydwa wielkie jeziora, a także tereny Albanii i Grecji. Niestety ze względu na bliskość granic, oprócz asfaltowej drogi na drugą stronę gór nie ma dobrze wytyczonych szlaków, ani żadnej dokładniejszej mapy tych terenów. Jednak do punktu widokowego można dojechać wspomnianą drogą. Znajduje się on powyżej granicy lasu, więc korzystając z wydeptanych ścieżek można się udać na pobliskie wzniesienia. Najwyższy szczyt w paśmie znajduje się w strefie nadgranicznej i aby tam chodzić trzeba uzyskać pozwolenie lub wziąć udział w zorganizowanej wycieczce (organizują je różne biura z Ochrydy). Park narodowy jest niewielki, więc idealnie nadaje się na jednodniową wycieczkę.

Gdyby przejechać drogą dalej niż na punkt widokowy, przejedziemy park narodowy Galicica i dojedziemy do brzegów jeziora Prespańskiego. Jego okolice są mniej zagospodarowane turystycznie, przez co dociera tam mniej ludzi, więc jeżeli szukamy ciszy i spokoju, możemy je znaleźć właśnie tam. Nie znajdziemy tam zabytków ani starych świątyń, jednak okolica, na którą składają się maleńkie wioski pośród sadów jabłkowych dla niektórych jest piękniejsza niż gwarne okolice Ochrydy. Widoki także zachwycają, gdyż oprócz panoram na zachodnią stronę Galicicy możemy popatrzyć na kolejne pasmo górskie o zabawnej nazwie Baba i jego największy szczyt Pelister.

Dla turystów, którzy lubią góry masyw Baba wydaje się idealny ze względu na dość bogatą sieć szlaków i wybudowane tam kilka schronisk turystycznych. Mimo, że najwyższy szczyt jest wyższy od naszych Rysów – wznosi się na wysokość 2601m n.p.m., masyw jest niewielki i bardzo łagodny. Bez wątpienia każdy amator górskich wędrówek zdobędzie Pelister bez większych problemów. 3 dni starczą, aby dojść do każdego górskiego jeziorka, napić się herbaty w każdym schronisku a także pooglądać rewelacyjne krajobrazy otoczonego górami jeziora Prespańskiego. W górach Baba znajduje się również inna przyrodnicza atrakcja Macedonii. Las sosnowy Molika, który występuje nawet na wysokości 2200m n.p.m. Tak wysoko występujące drzewa to osobliwość nawet w klimacie śródziemnomorskim. Po górskich spacerach w lasach a także halach gór Baba możemy zejść do drugiego co do wielkości miasta w Macedonii – Bitoli.

Bitola nie prezentuje szczególnych walorów turystycznych, ale jest węzłem komunikacyjnym, z którego możemy udać się pociągiem do Skopie lub autobusami do każdego innego macedońskiego miasta, a nawet Istambułu.

Mimo iż opisany wyżej region jest najbardziej popularnym miejscem wakacyjnego wypoczynku dla samych Macedończyków, a także turystów z innych krajów (choć nie jest ich wielu), nie jest on skomercjalizowany w negatywnym tego słowa znaczeniu. Kiedy przechodziliśmy przez wioskę Arivati u podnóża gór Baba wszyscy mieszkańcy widząc nasze duże plecaki uśmiechali się przyjaźnie, pozdrawiali nas, a także zapraszali na nocleg do domów, bądź częstowali kawą lub herbatą. Nie robili tego z chęci zysku lecz zwykłej ludzkiej serdeczności. Prawdą jest stwierdzenie, że w Macedonii czas płynie wolniej. Widuje się duże grupki ludzi grających w karty lub domino na stoliku przed domem, każdy ma chwilę, żeby porozmawiać, a kierowca, który wiezie autostopem nie raz nadrobi kilkanaście kilometrów, aby nas zawieźć do celu. Stosunek Macedończyków do czasu może symbolizować zegar na stacji kolejowej Bogomiła, któremu ze starości odleciały wskazówki. Wydaje się, że nie trzeba mierzyć czasu, bo zawsze go wystarczy. Warto to wykorzystać i pojechać tam właśnie po to, aby odkryć, że nie w każdym miejscu ludzie są zabiegani i nigdy nie mają na nic czasu. Za kilka lat, kiedy turyści z większości krajów europejskich odkryją piękno tego kraju, czar pryśnie, gdyż masowa turystyka przeważnie zabija życzliwość ludzką i zamienia ją w biznes.

Kolejnym powodem, dla którego warto odwiedzić Macedonię jest historyczna życzliwość Macedończyków do Polaków. Niewielu wie, ale ze względu na nasze liczne wojny z Turcją, która przez ponad 500 lat okupowała terytorium Macedonii, w świadomości Macedończyków (ale nie tylko, bo także Albańczyków), jawimy się jako naturalni sprzymierzeńcy, więc darzeni jesteśmy dużą sympatią i gdy tylko powiemy skąd jesteśmy od razu zobaczymy szeroki uśmiech na twarzy naszego rozmówcy. Niestety Polacy kojarzą Macedonię tylko przez postać Aleksandra III Macedońskiego o którym każdy uczył się w szkole. Jednak ta postać nie jest uznawana przez Macedończyków za ich bohatera, ponieważ po tamtych czasach (IV w. p.n.e.) pozostała jedynie historyczna nazwa,. Dzisiejsi mieszkańcy tych terenów są Słowianami, którzy nie maja nic wspólnego z ludem Aleksandra. Ta historyczna nazwa jest także problemem dla ustalenia oficjalnej nazwy kraju. Na forum ONZ Grecja sprzeciwia się nazwie Republika Macedonii, jako nawiązującej właśnie do czasów starożytnych i wspólnie wypracowano zmianę na Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (używany jest angielski akronim FYROM) i pod taką nazwą Macedonia funkcjonuje w oficjalnych dokumentach międzynarodowych.

Pozostawiając problemy z nazewnictwem, jeżeli ktoś chce zostać w Macedonii na dłużej może odwiedzić Skopie – stolicę Macedonii. Miasto przedzielone przez rzekę Wardar, która oddziela prawosławne dzielnice od muzułmańskich (zamieszkanych głównie przez Albańczyków), nie prezentuje się okazale, gdyż potężne trzęsienie ziemi w 1969 roku praktycznie zrównało je z ziemią. Przetrwała tylko parterowa zabudowa bazaru po muzułmańskiej stronie miasta. Resztę stanowi nowoczesna zabudowa z szerokimi ulicami, wielkimi placami i dużą ilością zieleni. Największą atrakcją jest właśnie stary muzułmański bazar, na którym możemy kupić wszystko – od bananów, przez elektronikę do starych zardzewiałych pił i drewnianych prawideł do butów. Atrakcjami tego małego bałkańskiego kraju są również inne pasma górskie. Rejon najwyższego szczytu Macedonii i Albanii – góry Korab, położonej w zachodniej części kraju lub pasmo Jakupica, do którego można dojechać bezpośrednio pociągiem wysiadając na stacji Bogomiła. Są to tereny jeszcze mniej odwiedzane przez turystów, a przez to bardzo cenne przyrodniczo.

Ważną kwestią podczas wakacyjnej podróży jest bezpieczeństwo. Mimo niepokojów społecznych, które miały miejsce kilka lat temu, a wywołane były wojną w Kosowie, Macedonia jest krajem bardzo bezpiecznym i wolnym od min. Zachowując podstawowe środki bezpieczeństwa nie staniemy się ofiarą kradzieży, bądź innych nieprzyjemnych niespodzianek. Jedyne na co warto zwrócić uwagę w górach to psy pasterskie, które ujadając będą starały się bronić swoich stad. Jednak kijek trekkingowy, bądź gałąź lub rzut kamieniem pokaże im kto tu rządzi i sprawi, że psy nie wyrządzą nam żadnej krzywdy i pozwolą pójść dalej w spokoju.

Tagi:
Kategoria: 2006 Bałkany, Macedonia | Komentarze (0)

Zostaw odpowiedź