Data: wtorek, 26 Sierpień 2008 autor:

Ano nic, chciałoby się powiedzieć. Pracujemy! Ala od 9.30 do 18, a ja od 15 do 23… Więc się widzimy na śniadaniu i późnej kolacji… Ale w środę wolne.

Pogoda jak zawsze obrzydliwa… Pochmurno, czasem pada. Daje się we znaki upływ czasu – w pracy mam przerwę od 20 do 20.30. Zwykle w tym czasie rozmawiam sobie z Alą przez telefon i daje się zauważyć, że… robi się coraz ciemniej :( Lato niestety coraz śmielej wynosi się na południową półkulę.

Oprócz tego można zaobserwować zmiany “na rynku pracy”. We wrześniu rozpoczyna się rok szkolny i akademicki, więc bardzo dużo posad “wakacyjnych” się zwalnia. Pojawiło się sporo ogłoszeń o pracę – nawet u mnie na stacji (pracował tam irlandzki licealista przy wykładaniu towarów).

Dostałem PPS, załorzyłem konto (numeru jeszcze nie dostałem(?)), wysłałem – a raczej Ala wysłała – wniosek o zwrot podatku (41% mi zabierają skubańce) i mam nadzieję, że irlandzka machina biurokratyczna upora się z tym zwrotem do czasu naszego wyjazdu.

Z nowości mniej ważnych – nabyłem drogą kupna oponę do roweru – nowa jakość jazdy. Do wymiany potrzebowałem narzędzi – poszliśmy więc do sąsiadów (serwisu Fiata), pożyczyłem  i cała wymiana odbyła się na chodniku. Okazało się, że byłem nie lada atrakcją – ludzie się dziwnie patrzyli – w końcu tutaj opłaca się kupić rower (używany za ok 30-40 euro) niż zmienić oponę (10 euro + zmiana w serwisie 30-40 euro. Uroki Zachodu.

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (0)

Zostaw odpowiedź