MDtravel » Irlandia
Thursday, 18 March 2010.

Data: środa, 1 Październik 2008 autor: Alicja

Podróż dosyć długa, ale szczęśliwa. A najważniejsze, że jesteśmy już na miejscu:) W domu (w Policach) czekały na nas same pyszności: zamówiona przez Miśka ryba po grecku, sernik i mój gulasz:))) mniam…

Michał pojechał dzisiaj pociągiem do Poznania. Niech też się nim nacieszą w domu.

Polish leaving party skończyło się ok 23:00. Danilo przygotował pyszne bakłażany w parmezanie i z pyrami:) Przyszło jeszcze dwóch znajomych Włochów więc atmosfera była bardzo wesoła. Jak to na Polish party było polskie piwo i jabłecznik. Zdjęcia ma Misiek więc może jakieś zamieści po powrocie.

Pożegnaliśmy się ze wszystkimi, wzięliśmy adresy mailowe i numery telefonów. Na lotniksu było troszkę stresu: zważyliśmy nasze plecaki i….okazało się, że Michała walizka ważyła 17kg a mój plecak …. 22kg. Szybki przepak, trochę kombinacji i w moim plecaku na wadze pokazało się …. 12kg:) a u Miśka 15. W Londku z klei pod uważną obserwację wzięli mój podejrzanie duży pleacak i niby znaleźli gdzieś ukrytą zapalniczkę. Musiałam wypakować pół plecaka, ale nic nie znaleźli i pozwolili nam iść:)

Więcej podsumowania wyjazdu później, teraz oboje musimy nacieszyć się rodzinką, polskim jedzeniem….tylko pogoda jakaś taka irlandzka:p

Dobrze już wiedzieć, że wszyscy jesteście tak blisko:) Dziękujemy za wsparcie przez ten cały czas, za miłe komentarze i zainteresowanie:) Do zobaczenia w Poznaniu, Policach…

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (3)

Data: piątek, 26 Wrzesień 2008 autor:

… no dobra. jeszcze się nie pakujemy, ale w powietrzu czuć wyraźnie atmosferę oczekiwania na wtorek… Ala spędza właśnie przedostatni dzień w pracy (dziś dostała wypłatę, więc jutro jak jej się nie będzie chciało to nie musi. Ale to dobra dusza, więc na pewno pójdzie). Ja pracuje do niedzieli włącznie.

Na niedzielę planujemy odwiedzenie Kasi i Darka z mieszkania, gdzie mieszkaliśmy w lipcu, a na poniedziałek pakowanie, “zdanie” rowerów i odwiedzenie Ani i Sławka (no i Amelki rzecz jasna). Poniedziałkowy wieczór to będzie impreza, którą zapowiedzieli nam Włosi z mieszkania (polish leaving party). Swoją drogą pojechali teraz na wakacje na Wyspy Kanaryjskie (Ryanair lata za grosze z Dublina do Fuertaventura) z Ali plecakiem (ten to się nalata).

A nasze codzienne życie wygląda jak wyglądało – zaraz robię kanapki, biorę jabłka i lecę do Ali na “lunch” a potem na stację…

Jeszcze 4 dni

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (2)

Data: wtorek, 22 Lipiec 2008 autor: Alicja

Dzisiaj umówiłam się na 8:15 z Maryanne na sprzątanie (to babeczka, której Michał maluje mieszkanie w Dublinie). Właśnie po dzisiejszym dniu naszła mnie refleksja odnośnie mentalności ludzi. Maryanne widziała mnie 2 razy, kiedy sprzątałam jej dom, Michała tylko raz jak odbieraliśmy klucze do mieszkania w Dublinie. Zadziwia mnie czasami ufność tych ludzi. Obca kobieta dała nam klucze do swojego mieszkania 250km stąd, dzisiaj zostawiła mnie samą w swoim domu z całym sprzętem itd., a gdyby tego było mało, zaproponowała, że jeśli będziemy kiedyś chcieli jechać do Dublina i nie będziemy mieli mety, a mieszkanie nie będzie jeszcze sprzedane to spokojnie możemy się u niej zatrzymać :) Mimo wad, które oczywiście Irlandczycy jako naród mają, to jestem mile zaskoczona właśnie tym zaufaniem w uczciwość ludzi.

Trzy godzinki zleciały bardzo szybko na sprzątaniu i prasowaniu. Musiałam gnać do Kafkas. W tygodniu w restauracji jest nawet spokojnie. Troche ludzi przewija się w czasie lunchu (13-14), a później spokój.

Michał pojechał już do Dublina. Ja jadę jutro rano. Jutrzejsze sprzątanie przełożone na przyszły tydzień. A Misiek ma kolejne zlecenia, ale o tym napisze już sam…po powrocie ze stolycy:) Oczywiście cała relacja pojawi się najprawdopodobniej już w piątek.

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (1)

Data: poniedziałek, 21 Lipiec 2008 autor: Alicja

Zostawić mężczyznę na 4h samego w domu a wracając usłyszeć same dobre wieści-BEZCENNE:]  Mieszkańcy Cork są troszkę opóźnieni i dopiero po tygodniu zobaczyli w gazecie wspaniałe ogłoszenie o wspaniałej jakości i cenie malarzu z Polski, który już z rozpaczy, wynikającej z braku zleceń w Cork wyjeżdza do Dublina na 2 dni……

Tak Michał został dzisiaj zasypany ofertami…nie, nie matrymonialnymi i bynajmniej nie moimi. Najpierw sms o treści:

“Hi just enquiring bout price 2 get hal stairs n land n painted half n half dado n the middle”

Jeśli ktoś twierdzi, że zna angielski w stopniu dobrym i nie zrozumiał nic z tego smsa-nie należy się zapisywać na żadne kursy!!! My też nie zrozumieliśmy, bo kobieta napisała to w wielkim skrócie. Chodzi o pomalowanie korytarza na parterze i piętrze oraz ściany przy schodach. Ściany pomalowane: góra jasna/dół ciemny z jakąś wstawką pomiędzy. To zlecenie na przyszły poniedziałek.

Za jakiś czas kolejny sms. Tym razem ktoś chciałby wytapetować dwie ściany. Po przyjściu do domu Michał pyta mnie: “Czy Ty kiedyś kładłaś tapetę?:)”. Tato, pomocy!!!! Kłaść kładłam, jeśli tak można nazwać pomoc tacie przy domowym remoncie kilka…naście lat temu. Ale do odważnych świat należy. Zwrócimy się o pomoc do ekspertów (Tato, córka niedługo zacznie zadawać dziwne pytania przez telefon) i damy radę.

Dzisiaj ostatnia partia ulotek dostarczonych prosto z Polski (dziękujemy tacie Michała:)). I napotkane takie kwiatki jak np. napis przy dzwonku od drzwi: “Bell Kaput. Please knock” (tłum. Bell-dzwonek; knock-pukać). Albo tekst, który Michał usłyszał podchodząc z ulotką do jednych z drzwi:

głos małej dziewczynki “Mumy sombody is coming……..”(Mamo ktoś idzie do drzwi)

Michał wrzuca ulotkę i znów dziewczynka: “Thank you Mr” (Dziekuję Panu).

Zawód ulotkarza bywa też czasami niebezpieczny: wielkie psy skaczące na drzwi w momencie jak ręka jest wewnątrz… Albo brama opleciona sznurami. Nie wiadomo czego się spodziewać po wejściu np. kubła z zimną wodą lądującego na głowie a może jakiejś innej pułapki.

Żyjemy i mamy się dobrze.

Ja byłam dzisiaj w pracy tylko 3h. Dostałam kolejną część napiwków za poprzedni tydzień… Uśmiech mam po mamie to pomaga….:]

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (2)

Data: niedziela, 20 Lipiec 2008 autor:

Dzisiaj dostaliśmy ostateczną odpowiedź! Jest mieszkanie do malowania w Dublinie. Kobieta, u której pracuje Alicja sprzedaje mieszkanie i chce je trochę odświeżyć. Powiedziała, że ceny takich usług w Dublinie są absurdalnie wysokie i jej bardziej opłaci się zapłacić nam za transport niż wynająć kogoś miejscowego. We wtorek po południu wsiadam w autobus i jadę do “stolycy”. Mam zamiar zrobić co trzeba przez noc i środę. W środę wieczorem przyjedzie do mnie Alicja i czwartek mamy nadzieje spędzić na zwiedzaniu miasta. W czwartek wieczorem wracamy.

Co ciekawe ceny połączeń autobusowych nie są wysokie! Na tę linię bilet we dwie strony w wakacyjnej promocji kosztuje 20 euro (270 km, 4h 25min jazdy w jedną stronę). Pociągi są bardzo drogie (ok 60 euro w jedną stronę). Taniej samolotem – Ryanair we dwie strony (tylko z bagażem podręcznym) 50 euro – 5 samolotów na dobę(!)

Oto sposób jak łączyć przyjemne z pożytecznym! :)

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (2)

Data: niedziela, 20 Lipiec 2008 autor: Alicja

Dziś też nic ciekawego się nie działo: Ala w pracy, a ja cały dzień przed komputerem zajmowałem się “moją” agencją artystyczną. Są pierwsze eferky: na słowo “klowni” agencja artystyczna Adarts jest na trzecim miejscu w google!
No ale do rzeczy:

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Oto dzielnica w jakiej mieszkamy: wszystkie domki takie same.

Nasza dzielnica

Alicja wraca z pracy! Co na kierownicy? Obiadek!

Ala wraca z pracy z naszym obiadkiem

To o czym pisał Misiek w poście o kradzieżach rowerów. Trzeba sobie jakoś radzić

Sposób na złodzieja

Najgłówniejsza ulica w Cork. St Patrick’s Street

St. Patrick Street

Trochę mniej główna, za to stroma! Dużo takich w Cork

Prawie jak San Francisco

A po obiedzie musi być deserek… :)

Deserek:)

Alicja dodaje wpis.

Alicja pisze bloga

Jeszcze raz St. Patrkick’s Street

St. Patrick’s Street

Trzeba się do tego przyzwyczaić.

Ruch lewostronny

Cork, jak cała Irlandia posiada dwa języki urzędowe: Gaelic (irlandzki) i angielski. Nazwy ulic pisane są w obydwu językach

Podwójne nazwy ulic

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (2)


Jak korzystać z bloga? Mapa Skąd brać mapy topograficzne???