2008 Maroko | MDtravel - Part 2
Friday, 3 September 2010.

Data: wtorek, 9 Grudzień 2008 autor: Alicja

Jazda autobusem była wesoła – niesłychany gruchot, spóźnił się 3 godziny i zamiast 12h jechaliśmy 14,5 :) Poza tym kierowcy byli nieco narwani, ale było wesoło i dotarliśmy do Fezu. Olbrzymia starówka jednak nie robi tak wielkiego wrażenia, poza tym popsuła się pogoda  – trochę pada.

Tak jak się spodziewaliśmy, dziś rynsztokami spłynęła barania krew. Każdy w domu oprawia barana, głowy i nogi (racice?) pali się w zbiorowych ogniskach, a skóry leżą koło drzwi – wszyscy zaaferowani chodzą po ulicach z reklamówkami ociekającymi krwią, które są pełne mięcha. Mężczyźni z dumą chodzą z czerwonymi nożami i tasakami. Najwięcej radochy maja dzieci – odpiłowują rogi ze spalonych czaszek. Co kraj to obyczaj – u nas biegają ze święconką:)

Jeśli się uda to jutro znów pożyczymy samochód na 2-3 dni i objedziemy widokowe trasy na północ.

Generalnie północ kraju jest zupełnie inna – bardziej europejska (poza średniowieczną starówką Fezu) - ludzie w strojach ludowych to rzadkość, widoki tez bardziej znane z naszych okolic…

Pozdrowienia

Kategoria: 2008 Maroko, Maroko | Komentarze (2)

Data: niedziela, 7 Grudzień 2008 autor:

Po krótkim pobycie nad oceanem, spacerkach wzdłuż i wszerz plaży, ramię w ramię z francuskimi emerytami z camperów zdecydowaliśmy się na radykalną zmianę klimatu… jesteśmy w Agadirze (duże Międzyzdroje i jeszcze więcej emerytów:)) i czekamy na nocny autobus do Fez -800km. Jedziemy sprawdzić czy w przewodniku piszą prawdę  i jest to najpiękniejsze z arabskich miast – mamy nadzieje.

Dużo czasu zajmuje nam przemieszczanie się miedzy miejscami, ale Maroko to kraj ok. 2 razy większy od Polski. Jednak nie jest to uciążliwe bo każdą podróż spędzamy z nosem przyklejonym do szyby, oglądając zmieniające się krajobrazy.

Powoli zaczynamy czuć zbliżający się koniec wyprawy, a do zobaczenia jeszcze tak wiele. W głowie układa się trasa na następny raz…który będzie zaś. Obmyślamy też zamówienie na obiad po powrotny.

Zapewne podobnie jak w Polsce, w ostatnim tygodniu daje się wyczuć szał przedświątecznych zakupów. We wtorek odbywa się Święto Barana – jedno z najważniejszych świąt w Islamie, każda szanująca się rodzina kupuje barana (jest ich całe mnóstwo na bazarach, ulicach, samochodach, rowerach i na rękach:)) i produkty na świąteczną kolację. Po zakupy na bazar nie chodzi się z reklamówką, ale z taczką, którą wypełniają warzywa i owoce. Barany przechowuje się w domach do czasu zabicia, wiec jak można się domyślić jest to nieco bardziej uciążliwe niż karp w wannie, a i jeść musi… uliczni sprzedawcy maja sezon na siano, pasze oraz ostrzenie siekier i noży. W sklepach pojawiły się także inne świąteczne gadżety: drewniane kołki i toporki oraz przyrządy do grillowania. We wtorek cały świat arabski spłynie barania krwią… MNIAM.

Ponadto przesyłamy kolejną porcję fotek Zapraszamy do galerii.

Kategoria: 2008 Maroko, Maroko | Komentarze (3)

Data: czwartek, 4 Grudzień 2008 autor:

Droga była długa, ale jesteśmy na miejscu. Podróżowaliśmy 4 godz Land Roverem, 8 godz autobusem i 1 godzinę taksówką. Jest już cieplej, więc częściej sypiamy w namiocie. Zajadamy się tutejszą zupą i mandarynkami :)

W końcu zobaczyliśmy trochę zieleni!! Klimat jest mniej surowy, więc nawet trawa pojawiła się w mieście. Jutro kontynuujemy podróż wzdłuż wybrzeża Atlantyku.

Kategoria: 2008 Maroko, Maroko | Komentarze (5)

Data: wtorek, 2 Grudzień 2008 autor:

Ostatnio sprawdziliśmy – mamy już 1369 zdjęć!!! Także na slajdowisko będzie z czego wybierać :)

Kolejna porcja fotek – tym razem widoki z pustyni.

Małe sprostowanie: nigdzie nie jedziemy na śmierdzących wielbłądach :) Podróżujemy tutejszą komunikacją publiczną lub na stopa.

Kategoria: 2008 Maroko, Maroko | Komentarze (0)

Data: wtorek, 2 Grudzień 2008 autor:

No to się zaczęło – utknęliśmy. Okazało się, że nastąpił overbooking w autobusie i nie mogliśmy kontynuować naszej podróży. Wynajęliśmy taksówkę i dojechaliśmy do Zagoru. Tu okazało się, że aby kontynuować podróż według naszego planu musimy czekać do środowego poranka, gdyż wtedy ludzie wracają z souku (czyli tutejszego targowiska). Wtedy może uda nam się z kimś zabrać, bo normalnie nie ma transportu w tamtą stronę.

Na razie spędzamy czas w pięknej oazie – podobno jest to najcieplejsze miasto w Maroko. Mieszkamy w najtańszym z dotychczasowych hoteli i z tarasu podziwiamy przepiękny zachód Słońca jedząc mandarynki z pobliskiego straganu. Wdrapaliśmy się na tutejszą górę, skąd podziwialiśmy miasto w całej okazałości. Wkrótce prześlemy zdjęcia – jak tylko znajdziemy kafejkę internetową.

Zgodnie stwierdziliśmy, że w Afryce tak jak wszędzie – najlepszy klimat mają małe miasteczka. Dzisiaj kolejny raz przekonaliśmy się, że miejscowi widzą w nas wyłącznie pieniądze…… Przynajmniej większość ze spotkanych osób tak się własnie zachowywała…….

Kategoria: 2008 Maroko, Maroko | Komentarze (1)

Data: niedziela, 30 Listopad 2008 autor: admin

Przejechawszy 900 km przez pustynię i góry oddaliśmy Palio. Ciekawie było – pustynne krosy, rajd przez góry, przeprawa przez rzekę… No cóż – czas przesiąść się na bardziej afrykański środek transportu – wielbłądzie garby.

Planujemy przez pustynię dotrzeć nad ocean, czyli czeka nas kilka dni podróżowania od oazy do oazy.

Nareszcie zaczynamy doceniać miejscowych. Okazuje się, że miejscach nieturystycznych ludzie są bardzo mili. Nareszcie czujemy się jak ludzie a nie jak chodzące portfele. Powoli zaczynamy też czuć Maroko, czyli co, jak, gdzie i za ile można załatwić :)

Kategoria: 2008 Maroko, Maroko | Komentarze (0)


Jak korzystać z bloga? Mapa Skąd brać mapy topograficzne???