2008 Irlandia | MDtravel - Part 2
Friday, 3 September 2010.

Data: wtorek, 26 Sierpień 2008 autor:

Nasz pobyt w Irlandii powoli zbliża się do końca, więc z coraz większą uwagą przeglądamy oferty linii lotniczych w celu kupienia powrotnego biletu…

Jak to z tanimi liniami lotniczymi bywa – raz bilety są tanie, jutro drogie, a za niedługo może jeszcze trochę inaczej. Ceny zmieniają się jak w kalejdoskopie, a my raz na jakiś czas zaglądamy i patrzymy.

Opcje są dwie:

  • Cork – Berlin
  • Cork – Londyn – Szczecin

Jeszcze w niedzielę opcja druga była tańsza, ale wczoraj i dzisiaj już nie…

A teraz to co bardziej interesujące: data. My też chcemy jak najszybciej, ale musimy zostać do końca miesiąca pracy, żeby dostać wypłatę. W grę wchodzą daty od 25 do 30 września z naciskiem na 29 września. Na 90% dziś kupimy bilety, więc będzie wiadomo więcej.

Oprócz tego: zajrzyjcie na stronę ryanair: ciekawa promocja – w październiku za 10 zł do kilku miast na Wyspach i nie tylko (oczywiście w środku tygodnia).

Jak już kupimy co trzeba – damy znać.

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (1)

Data: piątek, 22 Sierpień 2008 autor: Alicja

Dzisiaj ostatecznie zakończyłam pracę w knajpie. Poszłam rano do pracy, ale Anne-Marie (moja menadżerka) powiedziała, że już ma kogoś nowego na dziś i żebym tylko wróciła po pieniądze popołudniu.

Dodatkowy dzień wolny, tymbardziej taki niespodziewany, to świetna sprawa. Załatwiliśmy bardzo dużo rzeczy: od całotygodniowych zakupów, przez kupno butów dla mnie i załatwienie sprawy  podatków Michała po UWAGA!!!! upieczenie ciasta marchewkowego:)) Naszła nas na nie ochota po ostaniej wizycie w Insomni i dzisiejszym kupnie 2kg marchewy. Nie musimy chyba pisać, że ciacho wyszło wysmienite. Zdjęcia w następnej galerii.

Dziękujemy wszystkim, którzy tak interesują się naszym losem na obczyźnie. To miło wiedzieć, że o nas myślicie i czekacie:) Oczywiście z wzajemnością.
Pewnie nie każdy student może doświadczyć takiej radości, jakiej my ostatnio, zaglądając na stronę naszego wydziału. Mianowicie, nasz wydział czynnie uczestniczy w organizacji Konferencji Narodów Zjednoczonych. Z tej okazji nie mamy zajęć od 30 listopada do 14 grudnia. Dwa tygodnie…szkoda nie wykorzystać na wakacje, które niestety nas w tym roku ominęły. Mamy już pewne plany i miejsca, ale żeby nie zapeszać, nie zdradzamy na razie szczegółów:)

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (2)

Data: piątek, 22 Sierpień 2008 autor: Alicja

W końcu udało nam się zdobyć kabel do aparatu i wstawić nową galerię na blog. Żeby potwierdzić poprzedniego posta – ŻYJEMY i jak ze zdjęć wynika mamy się całkiem dobrze:) Żeby też uspokoić oglądających: ta śliczna dziewczynka, którą zobaczycie na pierwszych zdjęciach -  to nie owoc naszego pobytu tutaj:p Mała Amelia jest córką Ani – mojej kuzynki – i Sławka:] Poza tym w galerii umieściliśmy zdjęcia naszego nowego mieszkania oraz kilka zdjęć z wycieczki do Blarney. Niestety nie weszliśmy do samego zamku, bo okazało się, że za wstęp trzeba zapłacić … 8 euro. Ale i tak wyprawa rowerowa udana. Dodatkowo, w drodze powrotnej Michał pokazał mi miejsce swojej pracy i tam dowiedzieliśmy się, od kolegi z pracy, o tajemnym wejściu na teren parku i zamku…za darmoszkę:)

Zapraszamy do oglądania:

Galeria zdjęć

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (8)

Data: środa, 20 Sierpień 2008 autor:

No fakt – dawno wpisów nie było, ale nie znaczy to, że zapomnieliśmy o blogu. Po prostu pracujemy. Ala od 9.30 do 18.00 a ja od 15.00 do 23.00, więc troszkę się mijamy ostatnimi czasy. Dzisiaj w końcu mamy razem dzień wolny, który zaczęliśmy wylegiwaniem się do 10, śniadankiem i znów wylegiwaniem się. Mamy jednak plany przezwyciężyć LENIA i wybrać się na rowerach do Blarney zobaczyć zamek.

Ala wzięła jakieś vouchery dla klientów, którzy zamówią jakiś ekstra telefon do kawiarni na kawę i ciacho, więc zaraz je wykorzystamy.

Alicja jest coraz bardziej biegła w telefonach, kartach, taryfach itp, więc coraz mniej denerwuje się swoim szefem – idiotą. Ale o tym napisze sama…

U mnie w pracy dobrze. Nawet bardzo dobrze. Manager widzi, że razem z Tomkiem (głównie z nim pracuję – chłopak z Rataj – w naszym wieku) jesteśmy odpowiedzili, więc ma do nas zaufanie i nawet dostaliśmy klucze do stacji, żeby wieczorami ją zamykać (wcześniej przychodził ktoś inny, żeby nam pomagać). Więc od 15 do 23 na stacji jesteśmy my i 20 ton paliwa. Na PPS wciąż czekam.

Obiecujemy, że następne wpisy będa bardziej regularne – nie trzeba straszyć nas językiem argesora:)

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (1)

Data: czwartek, 14 Sierpień 2008 autor: Alicja

Pierwsze dni podobno są najgorsze w nowym miejscu, szczególnie jeśli jest to praca, o której nie ma się zielonego pojęcia. Tak też było w moim przypadku. Jak się okazało dzisiaj, to były jedne z najgorszych i najbardziej absorbujących dni nie tylko dla mnie. A w pracy dodatkowo nie było 2 pracowników.

Dzisiejszy dzień moge zaliczyć, jak najbardziej, do udanych. W końcu mogłam na spokojnie poznać wszystkie procedury itd… i to ze spokojem. Wszyscy są na razie cierpliwi, a że pracuję z samymi facetami :) to jak się ładnie uśmiechnę to zawsze chętnie pomogą (poza menadżerem-Peterem, który jest dosyć stary i wie baaardzo mało na temat swojego własnego biznesu). Reszta pracowników: Kieran, Colin, Alan, William i Darren jest bardzo sympatyczna.

Podpisałam dziś 3 kontrakty-fakt faktem tylko na internet, ale zawsze coś. Ludzie przychodzą czasami z bardzi śmiesznymi problemami np.: mężczyzna dzwoni do kolegi i denerwuje go to, że za każdym razem gdy tamten nie odbiera, on musi płacić za rozmowę z jakąś kobietą (czyt. automatyczna sekretarka). Jego pytanie: “jak ja to mogę wyłączyć i czy ja za to płacę”. Nasza odpowiedź: “a) tak płaci Pan oczywiście, jak za połączenie b)proszę przyprowadzić owego kolegę, który sprawia tyle problemów”. Myślałam, że pękne ze śmiechu jak za około 30 min owy klient przychodzi z kolegą oboje kładą swoje telefony na ladzie i proszą o usunięcie powodu waśni:) po czym idą na kawę do pobliskiej kawiarni i wracają za jakieś 3h.

Tak jak już Michał napisał: na razie mam 2 prace+możliwość pracowania na nocki, od czasu do czasu, w hotelu gdzieś daleko od Cork+czekam na odpowiedź ze sklepu Balloon Surprise. Czekam też na propozycję kontraktu z O2. Także tak troszkę zawieszona jestem.

Rzeczywiście dawno już nie udzielałam się na blogu. Po prostu cała sytuacja z pracą/ami troszkę mnie pochłonęła psychicznie. Więc od ostatniego razu kiedy pisałam zdążyłam dowiedzieć się ostatecznie, że od października jestem studentką I roku logistyki międzynarodowej na AE:) Zobaczymy jak wybuchowa mieszanka wyjdzie z próby połączenia geoinformacji i logistyki…

Aaaaa najważniejsze ….. wiadomość do naszych Mam :) ))) bo to One najczęściej odchodzą od zmysłów zastanawiając się nad tym co też ich “pociechy” (które mają już ponad 20 lat i 178/186 wzrostu), będące zagranicą jedzą. Tak więc, ostatnio jak byliśmy na standardowych zakupach w tesco (czyt. woda za 27c, pizza-75c, ciastka-37c) natrafiliśmy na PIEROGIIIIIIII. Tak prawdzie polskie ruskie pierożki i z kapustą i grzybami-74c/opakowanie…MNIAM (przysmażone z cebulką na patelni). Misiek dzisiaj do domu wróci chyba w 10 min jak już wie, że czekać będą na stole ciepłe pierogi.

Smakują nawet Włochom, którzy byli bardzo ciekawi sposobu przygotowania i smaku, więc podzieliłam się z nimi kawałkiem swojego obiadu. Jak się dowiedzieli, że na Wigilie w Polsce na stole poza rybą, barszczem it…są głównie pierogi (przynajmniej u mnie w domu), zapewnili, że na któreś Święta zawitają do nas.

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (6)

Data: czwartek, 14 Sierpień 2008 autor:

Na blogu zrobiło sie polityczno – sportowo, ale nie ma co ukrywać – na innej planecie nie jesteśmy, informacje do nas docierają – trzeba to jakoś komentować:)

A co u nas? Ano nic nowego. Ja sobie pracuje na stacji, Ala… dziś w o2, ale ostateczna decyzja jeszcze nie podjęta:) Powoli rozglądamy się za biletami do domu, a za oknem leje… Zawsze uważałem, że pogoda w Polsce jest zmienna. Myślałem, że jeżeli  rano jest ładnie, a po południu pada to jest zmienna pogoda. Błąd! Tutaj jak wsiadam na rower jest słońce, po 20 minutach jestem w pracy i znów świeci słońce, a ja jestem cały mokry, bo przeszła mała burza… Szaleństwo…

Ciągle czekam na mój PPS, bo bez niego nie dostanę pensji. Tzn mogę dostać, ale z 40% podatkiem, o którego zwrot będę mógł się później dopominać. Wolę poczekać i dostać całość (no – jakiś tam podatek będzie, ale mniejszy i też do zwrotu)

Kategoria: 2008 Irlandia, Irlandia | Komentarze (4)


Jak korzystać z bloga? Mapa Skąd brać mapy topograficzne???