Data: wtorek, 16 Grudzień 2008 autor: admin
No i dojechaliśmy do Casablanki – miasta seksu i biznesu
Do oglądania tu niewiele ale za to do kupowania sporo. Jutro wylatujemy do Polski wiec po porównaniu cen produktów zabieramy się do zakupów. Spokojnie dywanu nie przywieziemy. Kupiliśmy mapy turystyczne i topograficzne (dostępne tylko w specjalnym urzędzie, po dwóch dniach czekania i rozpatrywania wniosku, po okazaniu paszportu, wszystkie numerowane i stemplowane) – mamy nadzieje ze na lotnisku nie wezmą nas za szpiegów.
Ala mówi ze podczas pobytu sporo nauczyłem się francuskiego – fakt umiem zamówić kawę i za nią zapłacić a z rozmów wyłapuję sens. Generalnie im bardziej na północ tym więcej ludzi mówi po hiszpańsku i angielsku niż francusku jako drugi język… nawet włoski się zdarza.
Głowy mamy pełne pomysłów na rożne wyprawy w te rejony – nie tylko turystyczne – także biznesowe. Po dywany
Jutro o 14 wsiadamy w samolot do Madrytu, stamtąd do Berlina i dalej bus do Szczecina. W Poznaniu będę 21 lub 22 . Następny wpis już z domu. Zaraz po powrocie zabierzemy się za przygotowanie zdjęć i opowieści. Jednego i drugiego mamy dużo.
Kategoria: 2008 Maroko, Maroko | Komentarze (1)




















































16 grudnia 2008 o godz. 23:12
No, wracać już
Może być nawet z dywanem!
Spokojnej podróży powrotnej życzę