Data: niedziela, 25 Kwiecień 2010 autor: admin
Już troszkę tutaj jestem, sporo się dowiedziałem, sporo się nasłuchałem i dużo widziałem więc mogę bardziej świadomie opowiedzieć o Kosowie – jego problemach, aktualnej sytuacji i wizji na przyszłość…
Skąd się w ogóle wzięło niepodległe Kosowo?
Polecam bardzo obszerny artykuł na wikipedii o historii Kosowa. Dokładnie i ze szczegółami opisuje on tło konfliktu etnicznego. Dla tych, którym nie chce się czytać, w skrócie: Od dawna mieszała się tutaj ludność serbska (tudzież słowiańska, prawosławna) i albańska (początkowo katolicka, jednak po 500 letniej dominacji tureckiej, w zdecydowanej większości muzułmańska). Różne wojny i polityczne porachunki sprawiły, że w czasie powstania Jugosławii ok 85% mieszkańców stanowili Albańczycy. Za czasów dobrego wujka Josipa Broz Tity, Kosowo cieszyło się szeroką autonomią, rządziło się samo i jedynym problemem była bieda (praktycznie zero przemysłu).
Jednak po śmierci Tito, Serbowie wzięli się za podporządkowywanie sobie wszystkich krajów federacyjnych. Skończyło się to wojnami i oderwaniem się Słowenii, Chorwacji, Macedonii, Bośni i Hercegowiny, a później także Czarnogóry od Serbii. Mimo że Albańczycy z Kosowa też chcieli się wtedy oderwać (szczycą się tym, że wielkie fale protestów domagających się niepodległości dla republik federacji Jugosławii pod koniec lat osiemdziesiątych, zaczęły się właśnie w Prisztinie), nie udało im się to…
Lata 90 to w Kosowie stopniwa „serbizacja” życia publicznego. Zakazanie używania albańskiego w instytucjach publicznych, zwalnianie profesorów pochodzenia albańskiego z uniwersytetów i coraz to większe osadnictwo serbskie. Schemat znany… Eskalacja tych zjawisk, spowodowała powstanie bojówek po jednej i drugiej stronie. Druga połowa lat 90′ to jawne walki bojowników UCK z serbskimi organizacjami paramilitarnymi, wojskiem i policją. Jedni i drugi dopuszczają się mordów, gwałtów, palenia wiosek wraz z mieszkańcami.
Tak zwana „opinia międzynarodowa” długo zastanawia się co zrobić i kiedy kolejna tura negocjacji nie przynosi rozwiązań NATO decyduje się na zbrojne uderzenie na Serbię. Przez kilkanaście tygodni amerykańskie samoloty bombardują wszystko co tylko można bombardować. Oprócz obiektów militarnych: elektrownie, mosty, szpitale, fabryki… W amerykańskim stylu.
Serbia jest zniszczona, Albańczycy się cieszą i wyganiają pozostałych przy życiu Serbów paląc za nimi ich wioski. Prowincja Serbii została oddana „pod administrację ONZ”, które to zaczęło tworzyć zręby lokalnej władzy, policję, ale bez armii… Siły zbrojne Kosowa to KFOR (Kosovo Force) – zbieranina żołnierzy z kilkudziesięciu krajów (w tym z Polski), którzy nie mają za dużo do roboty, ale są widoczni. Serbowie nie mogą atakować ponownie…
I tak nastaje luty 2008, Kosowo ogłasza niepodległość, którą uznaje kilkadziesiąt krajów (co ciekawe ONZ nie uznaje Kosowa. ONZ w tej sprawie „jest neutralne”.
Jaka przyszłość rysuje się dla Kosowa? Tego nikt nie wie.
Państwo zamieszkują Albańczycy. Sąsiednią Albanię uznają za swoich braci. Naturalnym więc byłoby przyłączenie Kosowa do Albanii, ale…
Takiego precedensu już niektóre państwa nie zniosą… Grecja, Słowacja, Rumunia, Cypr, Hiszpania i wiele innych europejskich krajów, które mają podobne problemy z mniejszościami narodowymi i tak bojkotuje Kosowo. Przyłączenie Kosowa do Albanii wywoła o wiele bardziej ostre reakcje niż ogłoszenie quasi-niepodległosci.
Kolejnym powodem jest wizerunek ONZ – po co wydało miliardy dolarów na tworzenie państwowości Kosowa, a potem likwidować to łącząc go z Albanią.
Jednak najważniejszym powodem jest niechęć samych Albańczyków, którzy wcale nie chcą jednania się ze swoimi braćmi… Po co im biedne, zacofane, skrajnie skorumpowane Kosowo, skoro mają swoje problemy… To tak jakby teraz przyłączyć Kresy do Polski. Świetnie, ale kto za to zapłaci. To takie połączenie RFN i NRD. Do tej pory mają prolemy – mimo że pieniędzy u nich dostatek…
Niepodległość?
Kosowo nie jest w stanie się utrzymać. Żyje głównie z pieniędzy przesyłanych z zagranicy przez pracujących w Austrii, Szwajcarii i Niemczech Albańczyków oraz z dotacji organizacji międzynarodowych. Głównym towarem eksportowym jest złom, a 90% handlu zagranicznego to import.
Brak armii. Państwo z takimi problemami i pałającymi żądzą zemsty sąsiadami nie może nie mieć sił zbrojnych. Tymczasem w rozmowie z samymi Albańczykami na ten temat pojawia się zdanie: Dać broń Albańczykom to zaraz ukradną, sprzedadzą, albo rozpoczną wojnę…
Wydaje się więc, że będzie jeszcze długo jak jest teraz. Zachód będzie płacił na utrzymanie Kosowa, próbując przy tym wygonić od siebie wszystkich uchodźców (Zobaczcie – macie niepodległe państwo, jesteście bezpieczni, nie musicie już u nas zostawać – wracajcie do domu!!!). Kosowo nadal będzie elementem konkurencji pomiędzy UE i USA. (USA: zobaczcie jaka ta Europa nieudolna… Już 10 lat nie może sobie poradzić z takim małym Kosowem).
Kosowo wreszcie będzie nadal miejscem ciepłych posadek dla ludzi z organizacji międzynarodowych z całego świata. Ciepło, tanio, bezpiecznie, blisko do domu, tanie wakacje w Grecji i dobre pieniądze.
Miejscowi też są zadowoleni… Wszyscy za nich płacą, można znaleźć dobrą pracę w organizacji międzynarodowej, ze względu na status Kosowa łatwo jest uzyskać wizę do Europy, żeby pracować, można robić interesy z wojskiem (wojsko nawet drogi buduje).
Nie ma co się spodziewać szybkich zmian, bo… nikomu na nich nie zależy…:)
Kategoria: 2010 Kosowo, Kosowo | Komentarze (0)



















































